Aneta Stępniewska korzysta z warszawskiej kooperatywy „Smakoterapia”, czasem z Południowej i na Mokotowie. „Dla mnie głównym powodem jest dostęp do jakościowo dobrej żywności kupowanej bezpośrednio od rolników, z naturalnych upraw, bez
przyśpieszaczy, nadmiernej ilości preparatów chemicznych. Zaopatrując się w kooperatywie, nie muszę aż tak dokładnie oglądać etykiet w tropieniu niepożądanego składnika, co jest ważne w przypadku alergii czy nietolerancji pokarmowych. Wstępna selekcja już jest zrobiona »z marszu« przez wszystkich ludzi dobrej woli z kooperatywy. Dostaję warzywa prosto z krzaka, rwane tego samego dnia.
KWJP: Monika Kucia, Kooperujmy, Przekrój 3571, 18.09.2020