Ciotka — jedna z sióstr mojej babki z domu Branickiej, była, o czym już wspomniałem, osobą mądrą, światową, najbardziej klasyczną reprezentantką wielkiej arystokracji kresowej, jaką znałem w dzieciństwie. Czuła się u siebie w Paryżu, w Warszawie, Londynie, Rzymie czy gdziekolwiek na wsi. Spokrewniona z połową wielkich rodzin europejskich znała wszystkich i pamiętała wszystko, była ponoć po imieniu z królami, a także z
papieżem Piusem XI, mówiła z równą swobodą po polsku jak po francusku, angielsku, niemiecku czy włosku, znosiła zdrady swego męża z dystynkcją i spokojem godnym Platona, a sama wiodła żywot bujny i ciekawy, choć nikt nigdy nie słyszał o jej kochankach.
NKJP: Z. Morawski, Gdzie ten dom, gdzie ten świat, 1994
W
bulli papież ubolewa nad tym, że w wielu miejscach na terenie Niemiec liczni mężczyźni i nie mniej liczne kobiety wchodzą w związki z diabłem i następnie jego mocą wyrządzają wiele szkód ludziom i zwierzętom. Mamy szczegółowy opis tego, do czego bywają zdolne czarownice, wyposażone specjalnie przez Szatana do pełnienia niecnej roboty.
Papież nakazuje inkwizytorom występować energicznie przeciwko tym osobom, pozostawiając uznaniu samych inkwizytorów wybór i stosowanie odpowiednich środków. Tekst bulli jest ciężki, a czytanie jej wywołuje uczucie przygnębienia. Nie da się od
papieża Innocentego VIII odsunąć — choćby nie wiem jak się tego pragnęło — odpowiedzialności za legalne i prawnie porządkowane procesy czarownic. Omawiany dokument jest świadectwem jednoznacznym, niepodatnym na żadne przemyślne interpretacje usprawiedliwiające. Nie jest on na szczęście żadną definicją dogmatyczną, dlatego też nie wprowadza na wokandę papieskiej nieomylności i nie wystawia jej na próbę.
Tadeusz Dionizy Łukaszuk OSPPE, O tak zwanym „największym sukcesie” Szatana poważnie (Temat do rzeczowej teologicznej refleksji), Polonia Sacra, 1998, r. 2 (20), nr 2 (46), s. 165