Lata 50. i 60. przyniosły kolejne ogromne zmiany w języku. Wówczas otwarto bramy
łagrów, a do domów wróciły miliony byłych więźniów, przynosząc ze sobą
fienię. Ten specyficzny więzienny język jest wyjątkowo bogaty, co nie powinno dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że powstał z połączenia wielu języków, dialektów, regionalizmów i archaicznych słów, które wymieszały się za obozowymi drutami. Jednym ze słów
fieni, które szybko przyjęło się w codziennym życiu mieszkańców ZSRR, było określenie samych więźniów. Wyrażenie „
zek” powstało ze skrótu z/k, który z kolei oznaczał „zakluczonnyj kanałoarmiejec” (uwięziony żołnierz kanału). Tak nazywano pierwszych przymusowych robotników budujących stalinowski Kanał Biełomorski.
rp.pl, 1.05.2026
Ten język przeniknął także do służb specjalnych, a Putin jako ich wychowanek do swojego podwórkowego stylu dołożył jeszcze
fienię. Jest to więc niejako jego naturalny język i choć stara się go nie używać, to w zdenerwowaniu przestaje się kontrolować i automatycznie przechodzi na fienię…
– A denerwuje się chyba coraz częściej…
– To prawda. Na niedawnym spotkaniu klubu „Wałdaj” w Soczi na pytanie o broń jądrową, o możliwość jej użycia i zmiany doktryny wojennej, odpowiedział, że Rosja prewencyjnie uderzać nie będzie, ale jeżeli ktoś odpali w jej stronę ładunek jądrowy, to nie pozostanie dłużna. Właśnie wtedy wzburzony przeszedł na
fienię: „Jeśli tak się stanie, to my, ofiary, męczennicy, pójdziemy do raju, a oni wszyscy zdechną”.
KWJP: Putin przechodzi na fienię, Niedziela, 10.11.2018